piątek, 20 lutego 2015

Rozdział X - Oczy


Nieopisana radość – kiedy po długim czasie w końcu możemy poczuć dotyk ukochanej osoby.

Stałam na pustyni i czekałam na przybycie Prowla. Trochę się denerwowałam. Musiałam im uwiarygodnić, że jestem Autobotem.  Jeżeli mi się nie uda, będę miała spore kłopoty. Muszę być dobrej myśli.

Po kilku minutach zobaczyłam, że niedaleko otwiera się most kosmiczny. Byłam pewna, że to Prowl. Już po chwili ujrzałam znajomego bota, Ultra Magnusa oraz trzeciego, z białą zbroją z czerwonymi i zielonymi pasami. Szli powoli, Ultra Magnus wyprzedzał Prowla. Starałam przypomnieć sobie imię białego Autobota, bo miałam wrażenie, że go znam. Niespodziewanie znów miałam wizję. Ujrzałam Magnusa oraz nieznajomego, stojących chyba w jakimś hangarze.

-Co ty sobie myślałeś żołnierzu?! – ryknął Magnus

-A no myślałem, że Bulk to z

-Złapie.

Po chwili ponownie wróciłam do rzeczywistości. Boty stały już kilka kroków przede mną.

-Ultra Magnusie, to jest właśnie Jinx – przedstawił mnie Prowl – Jest tutaj od niedawna, ale to Autobot. Jestem tego pewien.

-To się okaże – Magnus podszedł do mnie – Wiesz, kim jestem?

-Owszem. Jesteś Ultra Magnus, przywódca Autobotów. 

-A czy wiesz, czemu zostałem przywódcą – zakładam, że przez urok osobisty.

-Zastąpiłeś Optimusa, który zginął.

-A jak? – jak? Nie mam bladego pojęcia. Pewnie został zabity, ale nie mogę mieć pewności. Niespodziewanie doznałam kolejnej wizji. Zobaczyłam ciemnoskórego mężczyznę oaz wyraźnie młodszą od niego kobietę. Miała krótkie czarne włosy i brązowe oczy. Rozpoznałam w niej tamtą nastolatkę z poprzednich wizji.

-To pewne? – zapytała dziewczyna

-Owszem. Ratchet powiedział, że zrobił to, by na Cybertronie mogło istnieć życie.

-Poświęcenie godne bohatera. Połączyć się z Primusem i oddać własne życie, w zamian za życie całej planety.

Niedługo potem wróciłam do rzeczywistego świata. Nie czekając ani chwili, odpowiedziałam.

-Optimus Prime połączył się z Primusem, by na Cybertronie mogło istnieć życie – Ulta Magnus patrzył na mnie podejrzliwie, ale ja wiedziałam, że mam rację.

-Gratuluję Jinx – odezwał się wreszcie – Witamy w drużynie – bot odszedł, a Prowl podbiegł do mnie i przytulił. Czułam się trochę dziwnie.

-Wiedziałem, że jesteś jedną z nas.

-To miłe, że we mnie wierzyłeś – bot wypuścił mnie z objęć, a po chwili podszedł do nas nieznajomy.

-Cześć Jinx. Jestem Wheiljack.

-Miło mi cię poznać Wheiljack.

-Słuchaj, to może trochę dziwnie zabrzmieć, ale czy my się znamy? – czyli nie tylko ja mam takie wrażenie

-Nie, nie sądzę – Wheiljack posmutniał. Wtedy wrócił do nas Magnus, a niedaleko za nim otworzył się most kosmiczny.

-Autoboty, transformacja i jazda! – wszyscy zmieniliśmy się w pojazdy i wjechaliśmy do mostu. Już po chwili znalazłam się w bazie Autobotów. Sala, w której się znajdowałam, była okrągła i wielka. Chyba ją już kiedyś widziałam. W sali nie stało zbyt wiele botów. Jedynie pomarańczowo – biały medyk, niebieska fembotka, żółto – czarny, niższy bot i zielony, największy z całej czwórki. To był on! To jego widziałam w wizji! Wszystkie Autoboty przyglądały się mi, ale on najbardziej. W zasadzie nie spuszczał ze mnie wzroku.

-Słuchacie – odezwał się Prowl – To jest Jinx, najnowsza członkini drużyny.

-Witaj Jinx – podszedł do mnie żółty i podał mi rękę. Uścisnęłam ją – Jestem Bumblebee.

-Cześć Bee – następnie reszta botów witała się ze mną, jakbym była jedną z nich. Zaraz, w końcu ją udawałam. Tylko ten zielony bot do mnie nie podchodził. Patrzył tylko. Wiedziałam, tak samo jak on, że się znamy i to dobrze. Nie wiedziałam tylko skąd. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, bot drgnął. Następnie wstał i powoli do mnie podszedł. Był już tuż przy mnie. Cofnęłam się o krok. Nie miałam pojęcia, co zamierza zrobić. Zielony złapał mnie za ramiona i spojrzał prosto w oczy.

-Miko? – zapytał z niedowierzaniem – Błagam, powiedz, że to ty. Powiedz, że nie zwariowałem.

-Ale ja nie…

-Wiem, że nie zwariowałem! Poznaję cię po oczach – o co mu chodzi? Czy on myśli, że jestem tą dziewczyną – Zmieniłaś się, ale twoje oczy pozostały takie same. Pełne życia i nadziei.

-Ja naprawdę nie wiem za kogo mnie masz. Jestem Jinx – bot posmutniał.

-Może i rzeczywiście zwariowałem – zaczął odchodzić, ale zatrzymała go niebieska fembotka, Arcee.

-Zaczekaj Bulkhead. Myślę, że masz. Rację – Arcee podeszła bliżej i również mi się przyjrzała – To naprawdę jest Miko .

Miko! Miko! Miko! Dlaczego oni wszyscy mnie za nią biorą?! A co jeśli to prawda?! To mogłoby być jakimś wyjaśnieniem tych wizji, czy raczej tych wspomnień. Dlaczego tylko nie mogę sobie przypomnieć?! No, dalej Jinx. Przypomnij sobie!

Dokładnie w tym momencie wszystko zaczęło się kręcić. Nie mogłam utrzymać się na nogach, więc upadłam na kolana. Czułam jak część wspomnień do mnie powraca. W ich większości był Bulkhead. Przypomniałam sobie nasze pierwsze spotkanie, nasze wspólne wypady, ale i chwile, kiedy myślałam, że go stracę.  Widziałam, jak Ratchet go reanimuje, po zetknięciu z toksenem i walce z Hardshellem. Widziałam też, jak uratował mnie, kiedy utknęliśmy pod ziemią. Pamiętam każdą łzę, każdy krzyk, każde wypowiedzenie jego imienia. Pamiętam też ten dzień, kiedy o mnie zapomniał.

-Bulkhead, wiem, że gdzieś w głębi zawsze będziesz mnie pamiętać – mówiłam do niego – Chcę tylko żebyś wiedział, że nigdy cię nie zapomnę.

***

-Bulkhead – wyszeptałam do dawnego opiekuna – Ja…ja pamiętam – bot uśmiechnął się i mocno mnie przytulił. Tak dawno go nie przytulałam. Miałam ochotę się rozpłakać, ale byłam silna.

-Dobrze jest znów mieć cię z nami – powiedział Wheiljack, kiedy Bulk wypuścił mnie z objęć.

-Też się cieszę, ale na razie udało mi się tylko przypomnieć Bulkheada.

-Spokojnie – odezwał się Ratchet – Jestem pewien, że wspomnienia wrócą w swoim czasie. Musisz im tylko na to pozwolić – uśmiechnęłam się. Byłam szczęśliwa, a jednocześnie zmartwiona. Ojciec nie powiedział mi prawdy. Na pewno wiedział o mojej przeszłości i wiedział dlaczego byłam człowiekiem. Moje zaufanie do niego wisi na bardzo cienkim włosku. Muszę jednak udawać, że wszystko jest w porządku. Może w końcu sam powie mi całą prawdę. Jeśli nie, zmuszę go do tego.

środa, 18 lutego 2015

Wyniki ankiety

Cześć. Zakończyłam już ankietę dotyczącą nowego bloga: Transformers Prime Zagłada.
Oto wyniki:
1.Jakie Autoboty mają pojawić się w opowiadaniu?
Ironchide 23% (3 osoby)
Jazz 92% (12 osób)
Prowl 0% :-(
Catapult 15% (2 osoby)
 
Elita One 62% (8 osób)

Postaram się, by wszystkie boty się pojawiły :-)

2.Jakie wątki chcielibyście w opowiadaniu?
Miłosny 92% (12 osób) ach wy romantycy <3
Akcji 23% (3 osoby)
Psychologiczny 38% (5 osób) ale żeście mnie załatwili :D
Wojenny 23% (3 osoby)
Detektywistyczny 0% znowu :-(

Powiem tylko tyle, że jednak wymyśliłam, że głónym wątek będzie wojenny.

3. Jakie Decepticony powinny się pojawić?

Starscream 77% (10 osób) kochacie go, co?
Megatron 31% (4 osoby) tak tylko dopytam, Megatron czy Galvatron?
Shockwave 8% (1 osoba)
Blitzwing 23% (3 osoby)
Barricade 23% (3 osoby)

4.Czego chcielibyście więcej?
Bitew 23% (3 osoby)
Opisów przyrody 15% (2 osoby)
Zdrad 23% (3 osoby)
Śmierci 46% (6 osób)
Miłości 100% (13 osób) no no no!

Zrobię co tylko mogę,m żeby było jak najwięcej miłości. A co powiecie na miłość po wielu latach rozłąki?

5.Imię dla głównej bohaterki?
Tara 15% (2 osoby)
Rachel 85% (11 osób) myślę, że już wiecie jak będzie się nazywała główna bohaterka ;-)
Ellie 0%
Chloe 0%

6.Czy chcielibyście orzywić Optimusa?
Coż, wszyscy odpowiedzieli, że tak. Obiecuję, Optimus pojawi się w opowiadaniu :-)

7.Jakieś specjalne uwagi co do fabuły lub bohaterów?
Dwie uwagi:
Niech głowna bohaterka waha się pomiędzy dobrą a złą stroną
(może mieć chwilę zawachania)
Niech Prime będzie z Elitą
(myślimy podobnie :D)


Prolog pojawi się 28 lutego, tak jak to było przewidziane. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś uwagi, może do mnie napisać na maila: nikola_2000@o2.pl

Nowy rozdział pojawi się w piątek ;-)
 Pozdrawiam
***Niki***

wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział IX - Wizje czy wspomnienia?

Z góry przepraszam za tak długą przerwę. Miałam w domu trochę roboty i dopiero dzisiaj zabrałam się za pisanie. Rozdział wyszedł dłuższy niż myślałam i mam nadzieję, że wam się spodoba :-) Chcę się jeszcze zapytać, czy będziecie oglądać nowy serial Transformers Robots in Disguise? Ja na razie nie mogę się doczekać, ale jest duża możliwość, że po pierwszych odcinkach z niego zrezygnuję. Napiszcie co wy o nim myślicie ;-)
Miłego czytania


Weź moją przeszłość i weź moje grzechy
Jak pusty żagiel bierze wiatr
i ulecz, ulecz, ulecz, ulecz

I powiedz mi kilka rzeczy ostatnich
I powiedz mi kilka rzeczy ostatnich

Od tygodnia kręcę się po Jasper, ale nadal nie udało mi się spotkać Prowla. Autoboty chyba nie mogą zbyt często wychodzić. Może to ta ich misja jest tak ważna, że nie mają czasu? Muszę się tego koniecznie dowiedzieć.

Postanowiłam, że polecę na miejsce naszego ostatniego spotkania. Może i on będzie chciał spróbować się ze mną spotkać. Zaraz gdy dotarłam na miejsce, usłyszałam warkot silnika. To był on. Podjechał do mnie i zmienił się w robota.

- Cześć Jinx. Widzę, że nie mogłaś się doczekać kolejnego spotkania – przewróciłam oczami

-Chciałbyś, co? Po prostu podziwiałam przyrodę.

-Oczywiście – Prowl uśmiechnął się – Rozmawiałem o tobie z resztą botów – udałam zaskoczenie. Dobrze wiedziałam, że wypapla o mnie reszcie – Muszę sprawdzić czy na pewno jesteś przyjacielem i wtedy będę mógł cię wprowadzić.

-Jej, to wspaniale.

-Powiedz mi coś o sobie – teraz naprawdę mnie zaskoczył – Wiesz, muszę wiedzieć jak wytłumaczyć reszcie kim jesteś.

-Oni raczej nie będą mnie znali.

-I tak musisz mi coś opowiedzieć – westchnęłam – Nie wstydź się Jinx.

-Cóż mogę powiedzieć. Dorastałam na Cybertronie, moja matka zginęła na wojnie, a ojca nie widziałam od kąt nie odesłał mnie z planety. To praktycznie cała moja historia. Nie walczyłam na wojnie, ani nie poznałam żadnego bota. Właśnie dlatego nikt z twojej drużyny nie będzie mnie znał.  

-W takim razie musisz mi jakoś inaczej udowodnić twoją lojalność – no i co ja mam zrobić? Prowl mi ufa, ale reszta nie bardzo. Potrzebuję jakiegoś dowodu.

-Może po prostu dasz mi pogadać z Ulta Magnusem? Jestem pewna, że po krótkiej rozmowie przekona się o mojej lojalności.

-To się da załatwić – uśmiechnęliśmy się do siebie – To…ten…może się pościgamy?  - prychnęłam

-Nie masz ze mną żadnych szans.

-Przekonajmy się – uśmiechnęłam się wrednie

Bot zmienił się w samochód, a ja przybrałam formę motocyklu. Bez żadnych sygnałów Prowl wyprunął przed siebie, jednak szybko nadrobiłam straty. Autobot starał się podjeżdżać mi drogę, ale nie dawałam za wygraną. Niespodziewanie przed nami pojawiła się wielka przepaść. Oboje przygazowaliśmy i wyskoczyliśmy najwyżej jak potrafiliśmy. Kiedy lecieliśmy, Prowl przybrał formę robota, a ja poszłam w jego ślady. Kiedy lądowaliśmy, bot wpadł na mnie i razem przeturlaliśmy się kilka metrów. Śmialiśmy się w niebogłosy. Byłam naprawdę szczęśliwa. Leżałam na Prowlu i wpatrywałam się w niego. Wtedy poczułam dokładnie to samo uczucie, które zawitało podczas naszego pierwszego spotkania. Nie umiałam go nazwać, ale widziałam, że bot czuł to samo.  

Po kilku chwilach otrząsnęłam się i zeszłam z Autobota.

-Jesteś szybki, ale nie wystarczająco.

-Miałem powiedzieć to samo – zaśmiałam się – Masz naprawdę piękny śmiech, wiesz? – zdziwiłam się trochę. Jeszcze nikt mi nie powiedział czegoś podobnego – Dlaczego mam wrażenie, że już cię kiedyś poznałem.

-Nie wiem, ale mam podobnie – Prowl złapał mnie z ręce i przyciągnął do siebie. Dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. Wtedy stało się coś naprawdę dziwnego. Poczułam bardzo silny ból głowy, cały świat zawirował i byłam zmuszona usiąść na ziemi. W pewnej chwili zobaczyłam jakby…wspomnienia? Widziałam dziewczynkę o długich czarnych włosach związanych w kucyki, która żegnała jakiegoś bota. Była przytulona do jego ręki i płakała.

-Miko – powiedział cichym głosem bot – Myślę, że to…- nie wiedziałam co powiedział, bo w tej samej chwili wróciłam do rzeczywistego świata.

Prowl podtrzymywał mnie bym nie upadła i wpatrywał się we mnie z troską.

-Jinx, wszystko w porządku?

-Tak – podniosłam się i wyprostowałam. Znów czułam się na siłach.

-Na pewno? Wyglądałaś jakby brakowało ci energonu.

-Nic mi nie jest – uśmiechnęłam się d Prowla by go uspokoić.

-To…jutro o tej samej porze?

-Wspaniale.

-To do jutra – Autobot zmienił się w pojazd i pojechał przed siebie. Ja przybrałam formę samolotu i poleciałam w stronę statku.  Kim była ta dziewczyna i dlaczego wydawała mi się taka znajoma? Czy to były wspomnienia czy wizja? Nie, to nie mogły być wspomnienia. Przecież nie znam takiej dziewczynki ani Autobota. Muszę porozmawiać z ojcem. Może on będzie znał odpowiedź na to pytanie.

***

Zaraz gdy doleciałam na statek zaczęłam szukać ojca. Tym razem nie było go na mostku. Żaden z żołnierzy też go nie widział. Nie miałam nawet pomysłu gdzie mógłby być. Postanowiłam więc zaczekać na niego w moim pokoju. Niestety po drodze znowu zaczęło kręcić mi się w głowie i byłam zmuszona się zatrzymać. Po chwili ponownie ujrzałam tajemniczą dziewczynkę. Była obok dwóch chłopców. Jeden był wyższy i miał czarne włosy. Drugi zaś był bardzo niski i miał bujną brązową czuprynę. Dopiero chwilę później dostrzegłam, że dziewczyna stoi naprzeciwko mojego ojca.

-Zrób tylko jakiś numer, a mojej twarzy nigdy nie zapomnisz! Nigdy!

Po tych słowach znów się ocknęłam. Czym mój ojciec tak zawinił tej dziewczynie? Na to pytanie tylko on zna odpowiedź.

***

Po kilku godzinach Galvatron wrócił. Zatrzymałam go zanim wszedł na postek i pociągnęłam do pokoju.

-Co się stało Jinx? Jak przebiega operacja?

-Co? Operacja przebiega prawidłowo, ale nie o tym muszę z tobą porozmawiać.

-O czym więc?

-Widzisz – nie do końca wiedziałam co mam powiedzieć ojcu. Mam zapytać prosto z mostu czy raczej powoli opowiedzieć co się stało? – miałam chyba wizję.

-Wizję?

-Tak, bo widzisz…najpierw zrobiło mi się słabo, a potem zobaczyłam nastoletnią dziewczynę i zielonego Autobota, do którego się przytulała. I to nie mogły być wspomnienia, prawda?

-Oczywiście, że nie.

-Ale potem, potem znów ją zobaczyłam. I tym razem ty też się tam pojawiłeś – Galvaton chyba się czymś zaniepokoił – Ona powiedziała, że jeśli coś zrobisz, to nigdy nie zapomnisz jej twarzy. Wiesz kim ona jest?

-Nie mam pojęcia – odpowiedział, ale niepewnym głosem – Może to rzeczywiście jakaś wizja. Teraz wybacz, ale muszę już iść – nie próbowałam zatrzymywać ojca. Wiedziałam, że to nic nie da. Czułam, że ni mówił mi prawdy. Ale dlaczego miał by mnie okłamywać? Muszę się dowiedzieć prawdy. Nie ważne czy z pomocą ojca, czy bez niej. Po prostu muszę.

piątek, 19 grudnia 2014

Ankieta

Cześć
Wiem, że na blogu dawno nie było nowych rozdziałów, ale w ogóle nie mam weny do pisania. Może na święta coś napiszę. Na razie proszę o udział w ankiecie dotyczącej nowego bloga o Transformersach. Wasze opinie będą bardzo pomocne.
http://www.interankiety.pl/interankieta/cf62b31922f8f4a6fd2b313a70173722
Pozdrawiam i Wesołych Świąt!
***Niki***

poniedziałek, 27 października 2014

Rozdział VIII - Wątpliwości


Czasami wystarczy jedno spojrzenie, aby trafić do czyjegoś serca.

Już od miesiąca trenuje z Diablą i czasem z moim ojcem. Muszę przyznać, że się zmienił. Nie jest już tak dowcipny i nie czuję płynącego niegdyś od niego ciepła. Staram się nie pokazywać mojego lęku, ale nie wychodzi mi to zbyt dobrze. Staram się wiec unikać Galvatrona, jak teraz mówi na siebie mój ojciec. Zwiedzam tą przepiękną planetę. Tak dużo tu zieleni i życia. Nie mogę uwierzyć, że Gaklvatron chce zniszczyć coś tak pięknego. Oczywiście, chcę odzyskać Cybertron, ale nie kosztem innej planety. Kiedy latam nad Nowym Yorkiem, w postaci mojej drugiej formy samolotu odrzutowego, czuję się taka wolna. Nie wiem czy czułabym się tak samo mając na sumieniu tych wszystkich ludzi. Może uda mi się przekonać ojca, byśmy udali się na jakąś niezamieszkałą planetę.

Dziś postanowiłam polecieć trochę dalej. Dotarłam do piaszczystych i skalnych terenów. Znalazłam też jedno małe miasteczko – Jasper. To dziwne, ale ta nazwa wydaje mi się dziwnie znajoma. Jakbym, już kiedyś tu była. Jasper było inne niż Nowy York. Tu było spokojnie, cicho. Nie było tu takich wielkich wieżowców, tylko małe domki. To było naprawdę miłe miejsce.

Wylądowałam na pustyni, wśród wielu skał. Było cicho, bardzo cicho. Niespodziewanie usłyszałam zbliżający się pojazd. Już po chwili zobaczyłam srebrnego mustanga jadącego w moją stronę. Samochód w jednej chwili zmienił się w Transformera. Byłam gotowa do walki, jednak nieznajomy Autobot nie wyglądał na wroga. Stał kilka metrów przede mną i nie ruszał się.

-Cześć – powiedział wreszcie – Jesteś tu nowa? – Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. To był mój wróg, a nie przyjaciel – Jestem Prowl. Też przyleciałem tu niedawno.

-Jinx – odpowiedziałam.

-Bardzo ładnie Jinx. To dlaczego tu przyleciałaś? – I znów nie wiedziałam co mam powiedzieć. Postanowiłam więc trochę po kłamać i może nawet dowiedzieć się kilku informacji o Autobotach. Nie miałam jeszcze znaku Decepticona, więc Prowl nie wiedział, że jesteśmy wrogami.

-Słyszałam, że Ziemia to przyjazna planeta dla Autobotów. Postanowiłam tu przylecieć i przekonać się osobiście.

-Dlaczego nie wróciłaś na Cybertron? Każdy jest tam mile widziany.

-Już nic mnie tam nie trzyma – odwróciłam wzrok. Kiedy Prowl wspomniał o Cybertronie przypomniała mi się mama i te wszystkie chwile jakie spędziłam z ojcem. Byliśmy tacy szczęśliwi.

-Przecież tam jest twój dom.

-Już nie.

-Dobrze, nie ciągnijmy już tego tematu.

-Z drugiej strony co ty robisz na Ziemi?

-Przyjechałem tu na misję – na misję! Może uda mi się czegoś o niej dowiedzieć.

-Na misję? Może mnie wprowadzisz?

-Wiesz – Prowl zbliżył się do mnie – to ściśle tajne. Nie znam cię i nie mogę zdradzić ci najmniejszych szczegółów.

-Szkoda – odeszłam i odwróciłam się od Autobota.

-Hej, nie obrażaj się na mnie maleńka – maleńka?! Jak on śmie tak mnie nazywać. Szybko uruchomiłam moje ostrze u przystawiłam mu je do gardła. 

-Nigdy więcej nie waż się nazwać mnie maleńka, jasne?

-Jak słońce – opuściłam ostrze, ale walnęłam bota pięścią w twarz. Następnie zmieniłam się w samolot i poleciałam na statek.

Nie wiem czemu, ale ten Prowl nie wyglądał na jakiegoś bezlitosnego Autobota. Może ojciec się myli. Może Autoboty chcą żyć w zgodzie z Deceptconami? Muszę jakoś przekonać Galvatrona by porozmawiał z Ultra Magnusem. Może uda nam się podpisać rozejm?

Zaraz gdy znalazłam się na statku, udałam się do ojca. Był jak zwykle na mostku. Stał tam w towarzystwie Diabli.

-Witaj Jinx – przywitał się ojciec

-Witaj ojcze.

-Właśnie o tobie rozmawialiśmy .

-Naprawdę? – ojciec uśmiechnął się. Rzadko kiedy to robił, a więc musiało stać się coś naprawdę dobrego.

-Diabla uważa, że jesteś gotowa by ruszyć w teren.

-Ukończyłaś swoje szkolenie – odezwała się wreszcie fembotka – Możesz ruszyć na wojnę z Autobotami.

-To świetnie – odwróciłam głowę. Ojciec musiał zauważyć, że coś mnie trapi bo dał znak wszystkim by wyszli.

-Co się dzieje Jinx?

-Mam pewne…wątpliwości.

-Jakie wątpliwości?

-Nie jestem pewna czy pozbawianie życia siedmiu miliardom mieszkańców dla naszego dobra jest słuszne.

-Jinx, ci ludzie nie zginą. Zostaną robotnikami i pomogą nam przerobić ich planetę na Cybertron.

-To nic nie zmienia. Uważam, że należy znaleźć jakąś niezamieszkałą planetę, albo i dogadać się jakoś z Autobotami.

-Dogadać się? Czy ty zwariowałaś?

-Rozważam po prostu inne możliwości niż zagłada rasy ludzkiej. Poza tym Autoboty wydają się być przyjazne – oj. Chyba właśnie się wygadałam. Galvatron spoważniał i zbliżył się do mnie.

-Rozmawiałaś z nimi? – milczałam – Odpowiedz Jinx.

-Rozmawiałam – spuściłam głowę

-Z kim?

-Nazywa się Prowl. Jest tutaj nowy.

-Co mu powiedziałaś?

-Że przyleciałam na ziemię bo to przyjazne miejsce dla Autobotów.

-Więc nie wie kim jesteś?

-Nie – ojciec odwrócił się na chwilę, po czym zaczął krążyć wokół mnie.

-Myślę, że możemy to wykorzystać.

-Co?

-Czy on ci ufa?

-Nie do końca. Powiedział mi, że ma do spełnienia misję, ale nie chciał zdradzić mi jej szczegółów.

-Postarasz się dowiedzieć czegoś o szczegółach tej misji i ile tylko możesz  o położeniu bazy Autobotów.

-Ale ojcze…

-Jinx! Nie sprzeciwiaj mi się! Zrobisz co ci każę.

-Tak jest ojcze.

Wyszłam z mostku i poszłam do pokoju. Byłam zła na ojca. Nadal rozważał tylko jedno rozwiązanie – zagładę ludzi. Postaram się go jakoś odwieźć od tego pomysłu, ale na razie muszę zdobyć zaufanie Prowla. To jest najważniejsze. No i, może lepiej go poznam. Wydaje się naprawdę miły. Czuje do niego coś, czego nigdy wcześniej nie czułam, ale nie wiem jak to nazwać. Wiem tylko jedno – muszę znów go spotkać.

 

środa, 15 października 2014

Ebola jeszcze mnie nie zabiła

Sory za ten tytuł, ale moja koleżanka uparła się żebym tak napisała. Tak czy inaczej wreszcie znalazłam trochę czasu i napisałam stronę do nowego rozdziału. Myślę, że wstawię go w weekend.  A na razie nowe zdjęcie Jinx ;-)


 
 
Pozdrawiam :-)
***Niki***

wtorek, 2 września 2014

Rozdział VII - Za wszelką cenę

Wiele nocy modliliśmy się…Z jakiegoś powodu nikt nas nie słyszał…
I nasze serca stały się pełną nadziei piosenką…Prawie nie zrozumieliśmy…Lecz teraz się nie boimy…Chociaż wiemy, że jest wiele do strachu…Przenosiliśmy góry…Długo przed tym, nim dowiedzieliśmy się, że mogliśmy…Mogą zdarzyć się cuda…Gdy wierzymy…Choć nadzieja jest krucha…Trudniej nas zabić…


Zaczęłam otwierać oczy. Powoli wstałam z łóżka i zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Ściany i podłoga były ciemnoszare. Nie było żadnych okien.  Były tylko drzwi. Podeszłam do nich, ale nie udało mi się ich otworzyć. Próbowałam sobie przypomnieć jak się tu znalazłam. Ostatnie co pamiętam to ucieczka z Cybertronu. Mój ojciec wsadził mnie statku, który miał mnie zawieźć na bezpieczną planetę. Może to jest właśnie ten statek? Niespodziewanie drzwi się otworzyły, a do pokoju wszedł ktoś, kogo bardzo dobrze znałam. Była taki sam, ale inny. Jego palce były ostro zakończone, cała twarz była pełna blizn. Jego spojrzenie jednak pozostało takie same. Patrzał na mnie, jego czerwonymi oczami z tą miłością.

-Tato – powiedziałam szeptem

-Jinx – podbiegłam do mojego ojca i uścisnęłam go najmocniej jak umiałam. Ku mojemu zdziwieniu, byłam teraz prawie jego wzrostu.

-Co się stało tato?

-To bardzo długa historia córko. Twój statek został trafiony przez Autoboty. Przez bardzo długi czas myślałem, że nie żyjesz.

-Przez jak długo?

-Cóż, jesteś teraz dorosła – wypuściłam tatę z objęć i zaczęłam się oglądać. Rzeczywiście, byłam inna, większa. Miałam jednak taką samą, fioletowo czarną zbroję z szarymi wstawkami. Na plecach miałam drzwi od mojej drugiej formy, a na klatce piersiowej światła – Jesteś tak piękna jak twoja matka.

-Dziękuję – przez chwilę milczałam. Miałam tak wiele pytań, ale nie wiedziałam od czego zacząć – Cybertron! Co z naszym domem.

-Niestety Cybertronem władają Autoboty. Mam jednak plan stworzenia dla nas nowego domu.

-Gdzie?

-Na planecie, na której się teraz znajdujemy, Ziemi. Jest tu wiele energonu, a do tego ponad siedem miliardów robotników.

-Nie wolisz odzyskać naszego prawdziwego domu?

-Oczywiście, że wolę, ale nie potrafię. Autobotów jest coraz więcej, a Decepticonów niestety coraz mniej.  Przez całą tą sytuację zaczynam tracić nadzieję. – złapałam ojca za rękę

-Wiem, że nadzieja jest krucha, ale musisz mieć wiarę. Musisz wierzyć, że uda nam się stworzyć bezpieczny dom.

-Wiem Jinx, wiem. – Tata przytulił mnie, a ja odwzajemniłam uścisk – Nie wierzyłem, że kiedyś jeszcze cię zobaczę, ale jednak. Jesteś tu.

-I nigdzie się nie wybieram.

Ojciec oprowadził mnie po całym statku i przedstawił najważniejszych żołnierzy. Pierwszy z nich to Firebreaker. Posiada fioletowo – czarną zbroję z zielonymi akcentami. Jego drugą formą jest europejski, tajny samochód sportowy. Jeśli jakaś robota ma być dobrze wykonana, zostaje powierzona właśnie jemu. Firebreaker jest bardzo dobrym zwiadowcą i złodziejem. Potrafi stworzyć bardzo głośną falę dźwiękową. Kolejna jest Diabla. Jej zbroja jest fioletowo – żółta. Posiada bardzo ostro zakończone, długie szpony. Zmienia się w japoński motocykl.

-Diabla jest bardzo przebiegła. – powiedział mój ojciec zaraz po jej odejściu – I niech jej rozmiar cię nie zmyli. Jest mała, ale zabójcza.

Deadheat nigdy nie przegrywa – powiadają. Nikt nie może się z nim równać w dziale prędkości. Posiada czerwono – niebieską zbroję, a jego trybem pojazdu jest prototyp najszybszego sportowego samochodu. Jest bardzo poważny i zawsze wykonuje polecenia od Megatrona. Ostatni jest Shellshock – Komandor Decepticonów.  Podobno kolekcjonuje iskry pokonanych przez niego Autobotów. Jego zbroja jest szaro – srebrna. Zmienia się w wojskowy, opancerzony samochód. Na Cybertronie Shellshock był płatnym zabójcą. Ojciec nie musiał go dwukrotnie prosić by wrócił do walki. On zawsze świetnie się bawi w walce.

Po obejrzeniu statku poszliśmy poćwiczyć. Nie powiem, straszne się zdziwiłam gdy bez żadnych problemów zastrzeliłam wszystkie atrapy Autobotów  i pokonałam tor przeszkód. Nie wiedziałam, że jestem tak wygimnastykowana. Ba, jeszcze nigdy nie strzelałam z blasterów. Nawet nie wiedziałam, że je mam. Chwila moment, co to za słowo ba? Nie ważne. Tak czy inaczej, mój ojciec był pod wielkim wrażeniem moich umiejętności i obiecał, że po kilku treningach z Diablą będę walczyła przeciw Autobotom.

-Czy Diabla i reszta walczyła już z Autobotami?

-Jeszcze nie. – ojciec stał tyłem do mnie, tuż przy szybie i przyglądał się gwiazdom.

-Dlaczego?

-Postanowiłem zaskoczyć Autoboty. Shellshock, Diabla, Deadheat i Firebreaker staną do walki dopiero, gdy ty będziesz gotowa.

-Zaatakujemy ich gdy będą się tego najmniej spodziewać.

-Dokładnie. W ten sposób może uda nam się ich pokonać i przejąć ziemię.

-A jeśli pokonalibyśmy przywódcę Autobotów? Czy reszta nie wycofałaby się wtedy. Może nawet udałoby nam się zdobyć Cybertron. – podeszłam do ojca

-Myślisz dobrze, ale wiem z doświadczenia, że nawet bez dowódcy Autoboty jest bardzo ciężko pokonać. Może Ultra Magnus nie jest tak dobry jak Optimus, ale jest godnym przeciwnikiem.

-Jak to Ultra Magnus? To on jest przywódcą Autobotów? – spojrzałam na Megatrona

-Owszem. Optimus Prime nie żyje.

-Zabiłeś go?

-Nie. – Nie miałam zamiaru dopytywać się jak poległ. Widziałam, że mój ojciec nie ma ochoty na tę rozmowę.

 Nazywam się Jinx i jestem Decepticonem i mam zamiar odzyskać Cybertron, za wszelką cenę.