czwartek, 2 kwietnia 2015

Rozdział XIII - Wierny Żołnierz


Wspomnienia, ich nie wyrzucisz z pamięci…

Minął tydzień od ataku. Bumblebee powoli dochodzi do siebie. Co do mnie i Prowla, no cóż mogę dodać. Nie ukrywamy faktu, że coś do siebie czujemy. W zasadzie, to dzięki naszemu uczuciu, Arcee i Wheiljack też przestali ukrywać swoje uczucia.

Odzyskałam już wszystkie moje wspomnienia. Nie tylko te dobre, ale i złe. Cieszę się jednak, że mój umysł nie ma przede mną żadnych tajemnic. Staram się nie myśleć o ojcu, ani o czasie spędzonym wśród Decepticonów. Jedyne co mnie zastanawia, to co Galvatron planuje.

Oczami Galvatrona

Moją głowę zaprząta jedna myśl. Zawiodłem. Pozwoliłem by Autoboty po raz kolejny zabrały moją córkę. Jak mogłem nie zauważyć, że ona jest w stanie mnie zdradzić? Myślałem, że po odzyskaniu wspomnień sprzed lat, nie będzie chciała znać Autobotów. Niestety, przez ten czas spędzony z nimi znienawidziła mnie całkowicie. Teraz, jedyne co mi pozostało, to zemsta. Zniszczę Autoboty, za to co mi zrobili, za to, co mi odebrali.

Moje przemyślenia przerwał Shellshock. Wszedł na mostek i podszedł obok mnie.

-Mój lordzie, udało się nam nawiązać kontakt ze wszystkimi współpracownikami. Jesteśmy gotowi.

-Świetnie. Zaczynajmy – Shellshock odszedł, a monitory przede mną włączyły się i pojawili się na nich ziemscy mężczyźni – Dobrze wiecie, czemu was wezwałem. Już czas wprowadzić w życie nasz plan.

-Z całym szacunkiem, lordzie Galvatronie, ale nie jesteśmy gotowi. Nie mamy wystarczającej ilości ludzi.

-Owszem, macie. Wasze zasoby w żołnierzy są wystarczające. Jeżeli nie, to uzupełnię je „zamaskowanymi Decepticonami”. Zaczynamy jutro. Najpierw zaatakujemy ten wasz Biały Dom, a następnie resztę siedzib tych prezydentów. Mając w garści przedstawicieli tej marnej rasy, będziemy mieć w garści całą Ziemię.

-Jak sobie życzysz. Będziemy gotowi – ekrany wyłączyły się, a Shellshock oraz Diabla dołączyli do mnie.

-Wyślij każdemu z nich 100 naszych „zamaskowanych Decepticonów”. Jutrzejsza akcja ma być bezproblemowa. Chcę też, żeby każdy z was towarzyszył jakiejś grupie ludzi. Jeżeli Autoboty postanowią nas powstrzymać, będziemy gotowi.

-Tak jest mój lordzie.

-Diabla – zwróciłem się do fembotki – Jeżeli napotkasz Jinx, nie walcz z nią tak jak ostatnio. Masz mi podać jej dokładną pozycję. Otworzę most kosmiczny i ściągnę ją tu. Zrozumiałaś?

-Oczywiście – Diabla zaczęła się oddalać, ale Shellshock pozostał na swoim miejscu.

-Mam też wieści od naszych techników. Myślą, że znaleźli sposób by ściągnąć go z powrotem.

-To zadowalająca wiadomość. Więc, gdzie go wysłali?

-Do strefy cienia. Udało się im go namierzyć kalibrując parametry skanera na wszelkie wymiary.

-Dopilnuj, by zdołali go odzyskać jeszcze przed ostateczną bitwą. Będzie nam potrzebny.

-Oczywiście lordzie Galvatronie – Shellshock opuścił mostek, a ja powróciłem do moich przemyśleń.

Mam nadzieję, że mój wierny żołnierz wróci do nas jak najszybciej. Żaden z moich podwładnych nigdy nie był tak lojalny jak on. Zwłaszcza Starscreem. Choć muszę przyznać, że teraz byłby przydatny.

Oczami Jinx

Siedziałam razem z Bulkheadem i wspominałam dawne czasy. Tyle lat wrogości, a zarazem tęsknoty z mojej strony i w końcu ponownie siedzimy razem, przytuleni, szczęśliwi.

-A pamiętasz jak po raz pierwszy poszłaś ze mną na misję? Zwymiotowałaś mi na dywanik.

-Po kilku przewrotach mój żołądek nie wytrzymał, takie życie – Bulk zaśmiał się – Za to bardzo dobrze pamiętam jak wrzeszczałeś jak te Scraplety na ciebie napadły.

-Chciały mnie pożreć! Poza tym, ty wystraszyłaś się głupiego pająka.

-Mógł mnie ugryźć! Nigdy nie wiadomo – ponownie się zaśmialiśmy, ale już po chwili opanowaliśmy emocje – Czy to nie jest zabawne? Tyle lat minęło od kąt wyjechaliście. Teraz siedzimy tu sobie, jakby nie minęło kilka dni.

-Wiesz, dla mnie ta rozłąka ciągnęła się w nieskończoność – posmutniałam.

-Więc czemu nie przyleciałeś nas odwiedzić?

-Musieliśmy odbudować Cybertron, a ja jestem dobrym budowlańcem. Chciałem zrobić jak najwięcej, a potem nie mogłem sobie odmówić odpoczynku na odzyskanej planecie –westchnęłam.

-Odpoczywałeś tyle lat?

-Na Cybetronie czas leci inaczej, znacznie wolniej.

-Wiem przecież. Po prostu, myślę, że mogłeś chociaż zadzwonić.

-Masz rację, mogłem. Przepraszam cię – uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam Bulka – Zawsze będziesz moją małą Miko.

-A ty zawsze będziesz moim wielkim, niezdarnym botem.

***

Niespodziewanie w bazie rozbrzmiał alarm. Wszyscy zerwaliśmy się do głównego pomieszczenia. To co się działo, przekroczyło moje największe lęki. Decepticony napadły na przywódców z większości krajów i przejęły już kontrolę nad prawie wszystkimi państwami. Mając w ręku prezydentów, mogą rządzić ziemią.

Do pomieszczenia wszedł Ultra Magnus i oznajmił, że Cybertroniańska armia już szykuje się do bitwy. Niestety może im to trochę zająć. Dlatego musimy zacząć działać.

-Podzielimy się na kilka grup. Udało nam się ustalić, że Galvatron umieścił po jednym lepszym żołnierzu w jednym państwie. Sam na razie siedzi na swoim statku.

-Jeśli można Ultra Magnusie – odezwałam się – Chciałabym walczyć z Diablą.

-Zgoda. Ty i Prowl załatwcie Diablę w Waszyngtonie. Ja i Bulkhead dorwiemy Shellshocka w Rosji. Arcee i Wheiljack, pojedziecie do Chin, tam jest Deadheat, a Bumblebee i Smokescreen do Brazylii załatwić Firebreaker’a.

-Bee – zwróciłam się do bota – Dasz radę.

-Jasne. Jestem twardy.

***

Wszyscy ustawiliśmy się przed mostem kosmicznym. Najpierw wyjechał Jackie i See, potem Bee i Smoke. W końcu przyszła nasza kolej. Przybraliśmy formę pojazdów i wjechaliśmy do mostu. Kiedy przedostaliśmy się na drugą stronę, zobaczyliśmy miasto w ruinach, a na dachu Białego Domu wisiał nabity na dzidę prezydent. Gorzej już być nie morze.

wtorek, 31 marca 2015

Transformers Blasckstar - Restart

Hej. Z przyjemnością chcę oznajmić, że będę pisać restart Transformers Blackstar. Właśnie dlatego stworzyłam kolejna ankietę dotyczącą tego bloga. Chcę wiedzieć czego oczekujecie. Jeśli chodzi o termin rozpoczęcia to najprawdopodobniej na początku wakacji. W tym czasie najprawdopodobniej zakończę Powrót Galvatrona. A właśnie, jeśli chodzi o Powrót Galvatrona, to mam już połowę nowego rozdziału i najprawdopodobniej wstawię go pod koniec tygodnia :-)
Korzystając z okazji chciałam zapytać czy oglądacie nowy serial Transformers Robots in Disguise? Mi osobiście przypadł do gustu, choć nie jest to Transformers Prime :-( Jeśli ktoś nie oglądał, a miałby ochotę to wszystkie odcinki są na tej stronie
http://www.kreskoweczki.pl/transformers-zamaskowane-roboty/
A tutaj link do ankiety
http://www.interankiety.pl/interankieta/d9303734184160cb60dc03f67202635c?podglad=1
Pozdrawiam
***Niki***

czwartek, 5 marca 2015

Rozdział XII - Wina


Wiele nocy modliliśmy się…Z jakiegoś powodu nikt nas nie słyszał…
I nasze serca stały się pełną nadziei piosenką…Prawie nie zrozumieliśmy…Lecz teraz się nie boimy…Chociaż wiemy, że jest wiele do strachu…Przenosiliśmy góry…Długo przed tym, nim dowiedzieliśmy się, że mogliśmy…Mogą zdarzyć się cuda…Gdy wierzymy…Choć nadzieja jest krucha…Trudniej nas zabić…

Leciałam tak szybko jak tylko mogłam. Do bazy Autobotów nie było daleko, a jednak droga się dłużyła. Było już ciemno. Kiedy w końcu dotarłam na miejsce, wydawało mi się, że zdążyłam. Wszystko wyglądało normalnie. Nie widziałam żadnego Decepticona. Zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu jakiegokolwiek bota. Kiedy udało mi się dostrzec Arcee i powiedzieć jej o wszystkim usłyszałam wybuch. W jednej ze ścian bazy była wieka dziura przez którą wchodziły Decepticony. W kilka sekund rozgorzała bitwa, a ja nie wiedziałam, po której ze stron mam stanąć.

Autoboty ruszyły do walki. Udało mi się dostrzec walczących Firebreaker’a z Wheiljackiem, Deadheat’a z Arcee i Shellshock’a z Ultra Magnusem. Nigdzie nie widziałam Diabli.

Autobótów było mniej, więc dałam sobie spokój z ukrywaniem się i zaatakowałam decepty. Nie byli trudnymi przeciwnikami. Zwykłe pionki nie potrafią dobrze walczyć. Z łatwością gasiłam ich iskry.

Niespodziewanie ktoś uderzył mnie pięścią w twarz. Cofnęłam się o kilka kroków od napastnika. Była nim Diabla. Stała przede mną wściekła i pełna nienawiści.

-Wiedziałam, że w końcu nas zdradzisz! Jeżeli ktoś raz brata się z Autobotami, to już zawsze będzie stał po ich stronie! Galvatron nigdy nie powinien ci ufać.

-Nigdy was nie zdradziłam, ponieważ nigdy nie byłam jedną z was! Ruszyłam na fembotkę i od razu kopnęłam ją w brzuch. Diabla zdołała uniknąć ciosu, a następnie spróbowała mnie ponownie uderzyć w twarz. Z pewną trudnością złapałam jej rękę, ale ona szybko uwolniła się i kopnęła mnie w twarz. Wybiła mnie tym z rytmu. Nim zdążyłam zauważyć była tuż przy mnie. Podrapała moją klatkę piersiową swymi pazurami, a później złapała mnie od tyłu za szyję i zaczęła dusić.

-Myślałaś, że zdołasz mnie pokonać? Jesteś nikim. Wszystko co umiesz, umiesz dzięki mnie.

-Nie wszystko – powiedziałam ze złością i kopnęłam Diablę w kolano. Ugięła się, a ja uderzyłam ją z łokcia w brzuch i uwolniłam się z uścisku. Fembotka wściekła się i spróbowała mnie kopnąć, ale uniknęłam ciosu i odpaliłam blaster. Pocisk trafił ją prosto w brzuch. Diabla upadła na ziemię. Była ranna, ale nie umierająca – Ten nikt właśnie skopał ci tyłek – po raz ostatni uderzyłam ją w twarz tak mocno, że stracił przytomność. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Walka trwała, a Decepticony przegrywały. Czyżby udało na się zwyciężyć?

Niestety moja radość przeminęła, kiedy przez dziurę wleciał Galvatron. Zauważyłam go jako pierwsza, ale nie miałam odwagi zaatakować. Bulkhead i Smokescreen ruszyli na mojego ojca, ale łatwo ich powalił. Nie zabił ich jednak, tylko zaczął się rozglądać. Jego wzrok zatrzymał się na walczącym z garstką conów Bumblebee. Od razu ruszył w jego stronę, a ja pobiegłam za nim. Galvatron był coraz bliżej, a ja nie mogłam go dogonić.

-Bee! – wykrzyknęłam, ale było już za późno. Bumblebee odwrócił się w moją stronę, a wtedy mój ojciec wbił swoje ostrze w jego brzuch – Nie! – z mojego oka wypłynęła pojedyncza, olejna łza. Byłam tak strasznie wściekła na ojca. Jak on mógł?! Nagle poczułam narastający ból głowy. Uklękłam, ponieważ stawał się nie od wytrzymania. Jęknęłam z bólu. Widziałam jak ojciec miata ciałem Bumblebee o podłogę. To sprawiło mi jeszcze większy ból, jednak widok cierpienia przyjaciela sprawił, że wszystkie moje wspomnienia zaczęły wracać. Czułam, jak cała moja pamięć wypełnia się wspomnieniami związanymi z rodziną i przyjaciółmi, ze szczęściem i ze smutkiem. W końcu ból miną, a ja ponownie byłam Miko Nakadai. Wiedziałam kim jestem. Owszem, jestem córką Galvatrona, przywódcy Decepticonów, ale jestem też Miko, agentką PA i muszę powstrzymać ojca.

Podeszłam do Galvatrona i uruchomiłam blaster. Ojciec patrzył na mnie ze zdziwieniem.

-Jinx…Nie wiesz co robisz.

-Wiem dokładnie ojcze. Mszczę śmierć przyjaciela.

-To przez niego tyle cierpiałem! To on zgasił moją iskrę.

-Nie – kiwnęłam głową – Cierpiałeś przez swoją arogancję i chciwość. I to ona cię teraz zniszczy – wycelowałam blasterem w ojca i wystrzeliłam. Pocisk trafił go w brzuch, nie w iskrę. Jakoś nie byłam w stanie go zgasić.

Decepticony zaczęły się wycofywać, a Deadheat i Firebreaker zabrali mojego ojca. W tym czasie Knockout i Rachet zdążyli zająć się Bumblebee.

***

Razem z resztą botów siedziałam w głównej sali. Czekaliśmy na wieści o stanie Bumlebee. Było mi tak strasznie wstyd, że nie zdołałam powstrzymać Galvatrona. Przytuliłam się do Bulkhead’a. Przy nim czułam się bezpieczna. Zerknęłam na resztę botów. Arcee wtulała się w Wheiljacka, a Smokescreen stał z boku odwrócony do nas tyłem. Nigdy ich nie widziałam w takim stanie. Ultra Magnus był smutny, ale dobrze to ukrywał. Prowl natomiast nie spuszczał ze mnie wzroku. Patrzył ze współczuciem, tak jakby chciał mi powiedzieć, że to nie moja wina. Ja jednak dobrze wiedziałam, że jest inaczej.

Po jakiejś godzinie przyszedł do nas Ratchet. Wszyscy momentalnie się podnieśli. Bot nie bardzo wiedział od czego ma zacząć.

-Udało nam się go ustabilizować, ale trochę czasu minie zanim dojdzie do siebie – westchnęłam z ulgą. Nic mu nie będzie – Jeżeli ktoś chce go odwiedzić, to proszę pojedynczo – Arcee wstała i weszła do pokoju gdzie leżał Bumblebee. Boty zaczęły ze sobą rozmawiać, a Prowl niespodziewanie mnie przytulił.

-Jak się czujesz? – zapytał

-Okropnie. To przeze mnie Bumblebee prawie połączył się z Wszechiskrą. 

-Co ty opowiadasz – uwolniłam się z objęć bota

-Mogłam zastrzelić Galvatrona, a jednak tego nie zrobiłam.

-Jinx, to jednak twój ojciec. To zrozumiałe, że się zawahałaś. Przecież go postrzeliłaś i to porządnie.

-Tak ale… - musiałam odwrócić się od Prowla by się nie rozpłakać – Kiedy Galvatron zranił Bee i myślałam, że go zabił, coś we mnie się odezwało. Wspomnienia zaczęły wracać jak na zwołanie. Przypomniałam sobie wszystkie zbrodnie jakie popełnił mój ojciec i myślę, że to zadecydowało o mojej decyzji. To był ten impuls o którym mówił Ratchet – Prowl zmusił mnie do spojrzenia na niego. Chciał mi pomóc, ale to chyba niemożliwe. Z mojego oka wypłynęła łza, ale on ją szybko wytarł.

-Jesteś dla mnie najważniejsza i nic tego nie zmieni. Cokolwiek by się stało, dla mnie zawsze będziesz Jinx, którą poznałem na pustyni i w której zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Nie interesuje mnie to kim byłaś, lub co robiłaś i ciebie też nie powinno – zbliżyliśmy się – Kocham cię i będę kochał już zawsze. Będę cię wspierał, pomagał ci, będziesz mogła mi się wypłakać. Ponieważ jesteś moja i tylko moja – Prowl pocałował mnie, a ja nie miałam zamiaru mu w tym przeszkodzić. Kocham go i nic tego nie zmieni.

Kiedy bot zakończył pocałunek, zauważyłam, że wszyscy się nam przypatrują. Nie byli zdziwieni, czy źli. Byli szczęśliwi. Teraz już dobrze wiedziałam, że to nie tylko moi przyjaciele. To moja rodzina, a rodzina, trzyma się razem.

piątek, 27 lutego 2015

Rozdział XI - Poczułem


Śpij bezpiecznie, śpij spokojnie
Tutaj, w mojej głowie, tutaj w mojej głowie,
Czekam.
Podejdź bliżej, moja droga,
Nie musisz się obawiać, nie musisz się obawiać
Czekam.

Wkrótce cię zobaczę, wkrótce cię zobaczę.

Jak mogło serce jak twoje
Kiedykolwiek kochać serce jak moje
Jak mogłem wcześniej żyć
Jak mogłem być taki ślepy
Otworzyłaś moje oczy
Otworzyłaś moje oczy.
Willamette Stone - Heart Like Yours

Spędziłam z Autobotami dość długo, więc ojciec pewnie się o mnie martwi. Muszę jednak ochłonąć całą tą sytuację, zanim się z nim spotkam. Nie może się dowiedzieć, że znam prawdę o mojej przeszłości, a przynajmniej jej część.

Bulkhead starał się pomóc moim wspomnieniom do mnie wrócić. Pokazał mi moją starą gitarę, oglądaliśmy razem telewizję. Z tym nie miałam problemu, bo wiedziałam kim jest Bulk i co do niego czuję. Niestety reszta botów nadal była mi obca. No, może oprócz Prowla. Jego już zdążyłam poznać. 

***

Siedziałam na krańcu wielkiego urwiska i przyglądałam się zachodzącemu słońcu. Dobrze wiedziałam, że takie obserwacje odbywały się często, ale nie mogłam sobie przypomnieć większych szczegółów. Pamiętam tylko, że przychodziłam tu gdy było mi smutno. Niespodziewanie ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłam się do tyłu i ujrzałam Prowla. Bot uśmiechnął się i usiadł obok mnie.

-Bardzo się cieszę, że odzyskałaś część wspomnień. Ty i Bulk wyglądacie na wspaniałych przyjaciół – Prowl uśmiechał się, ale w jego głosie dało się wyczuć zmartwienie.

-Prowl, co cię gryzie? – bot milczał przez chwilę. Czyżby przestał mi ufać?

-Okłamałaś mnie. Nie powiedziałaś mi prawdy o sobie.

-Przepraszam Prowl, ale musisz mnie zrozumieć. Byłam podporządkowana ojcu. Poza tym, tylko o nim nie wspomniałam.

-Nie powiedziałaś też, że jesteś Decepticonem! – bot podniósł głos, a mnie aż wryło – Skąd mam wiedzieć, że teraz mówisz prawdę? – spuściłam wzrok. Owszem, było mi głupio, ale i on nie mówił mi wszystkiego o sobie.

-Przykro mi, że nie masz do mnie zaufania. Ale w sumie i ja go nie mam – Prowl spojrzał w moją stronę – Po tych wszystkich wizjach, uświadomiłam sobie, że ojciec okłamywał mnie przez naprawdę długi czas. Ponadto, mam świadomość, że mogę mieć inną rodzinę. W końcu żyłam na ziemi dosyć długo. Co jeżeli oni mnie szukają? Albo co gorsza, jeśli myślą, że nie żyję? – miałam ochotę się rozpłakać na samą myśl, że ktoś kiedyś mnie kochał, a teraz mnie przy nim nie ma – Już nawet nie wiem kim jestem. – przez dłuższą chwilę milczeliśmy i wpatrywaliśmy się w kolorowe niebo i prawie całkiem zasłonięte przez góry słońce.

-Wiesz, pamiętam nasze pierwsze spotkanie – odezwał się wreszcie – To, kiedy byłaś jeszcze człowiekiem. Przyleciałem tu z resztą botów, by powstrzymać Galvatrona. Nie bardzo wiedziałem, jak mam się zachować. Wtedy ty rzuciłaś we mnie ostrzem – zaśmiałam się – Choć byłaś wtedy jeszcze człowiekiem, potrafiłaś sprawić, że strach przed nieznanym odszedł. Już wtedy coś do ciebie poczułem – jejku. On coś do mnie poczuł?

-Poczułeś?

-Tak, a teraz wiem, że poczułem to nie bez przyczyny – Prowl zbliżył się do mnie i złapał za dłoń. Wpatrywałam się jego oczy, ledwo widoczne zza gogli, ale przepiękne. Prąd przeszedł przeze mnie, kiedy bot dotknął mojej twarzy. Następnie przyciągnął mnie i delikatnie pocałował w policzek. Wpatrywał się we mnie, a ja nie mogłam nic wyczytać z jego twarzy – Niech to złom. Co mi tam – Prowl tym razem pocałował mnie w usta. Prąd przebiegał po całym moim ciele, ale było mi tak dobrze. Zarzuciłam mu ręce zza szyję, a on nie przestawał mnie całować. Żadne słowa nie potrafią opisać uczucia, jakiego teraz doznawałam. W skrócie jednak powiem, że czułam się jak w niebie.

***

Nadeszła noc i musiałam wracać na statek. Prowl oczywiście nalegał, żebym została na noc, ale gdybym to zrobiła ojciec by mnie szukał. Muszę mu zdać zmyślony raport i może dowiedzieć się od niego prawdy.

Wyleciałam z bazy Autobotów i ruszyłam w stronę statku. Nie minęło pięć minut, a byłam na miejscu. Od razu kiedy weszłam na statek, zobaczyłam ojca. Czekał na mnie.

-Gdzie byłaś? – zapytał lekko zdenerwowany

-Infiltrowałam Autoboty. Nie mogłam się wcześniej wyrwać.

-Zdaj mi więc raport.

-Autoboty zabrały mnie do swojej bazy, ale na razie nie zdradziły mi szczegółów planu. Co do ich bazy, to wydaje mi się, że znajduje się gdzieś w Europie – ciekawe czy to łyknie?

-Zdaje ci się? – zapytał lekko podejrzliwie

-Nie znam się ziemskiej geografii ojcze – Galvatron westchnął – Coś jeszcze ojcze?

-Nie Jinx, możesz odejść.

-Nie mam zamiaru! – podniosłam głos, a ojciec spoważniał – Najpierw powiesz mi wszystko o mojej przeszłości.

-Co masz na myśli? – wydawał się zdenerwowany

-Dobrze wiedziałeś, że byłam człowiekiem, ale ukryłeś to przede mną. Skłamałeś, kiedy zapytałam cię o czarnowłosą dziewczynę, ponieważ dobrze wiedziałeś, że to byłam ja! – mojego ojca zamurowało – Myślałeś, że sobie nie przypomnę? W takim razie jesteś naiwny –wiem, że miałam działać powoli, ale nie mogłam tego odkładać. Musiałam dowiedzieć się od niego prawdy.

-Owszem, byłaś człowiekiem, a ja przez długi czas nie uświadomiłem sobie twojej prawdziwej tożsamości. Nie mówiłem ci, bo było mi tak strasznie wstyd – kłamał. Znowu mnie okłamywał. Dobrze, nie chce być ze mną szczery, niech tak będzie. Ale niech potem nie oczekuje szczerości ode mnie.

-To żaden powód do wstydu tato – złapałam ojca za rękę – Pewnie nawet ja bym się nie poznała – udałam uśmiech, a Galvatron go odwzajemnił. Ojciec przytulił mnie, a chwilę później odszedł bez słowa. W duchu wykrzykiwałam jakie tylko znam wyzwiska i kierowałam pod jego adres. Wielki mi Galvamoń. Jak on tak dobrze kłamie? Pewnie uczył się tego przez wiele lat. Ja niestety nie jestem w tym aż taka dobra. Cholera. Myślałam, że łatwiej mi będzie udawać, że wszystko jest ok. Teraz okazuje się to trudniejsze niż myślałam. Zastanawiam się też, dlaczego ojciec tak szybko sobie poszedł. Znów coś przede mną ukrywa.

Postanowiłam, że pójdę na mostek i sprawdzę co się szykuje. Zaczęłam iść, mijając co chwila jakiegoś cona. W końcu doszłam do mostku. Niespodziewanie drzwi się otworzyły. Na mostku był tylko mój ojciec i Shellshock. Stali do mnie tyłem i chyba mnie nie usłyszeli. Musiałam to wykorzystać. Schowałam się za jednym z komputerów i podsłuchałam ich rozmowę.  

-Jak tam idą postępy? – zapytał mój ojciec

-Nadzwyczajnie szybko – odpowiedział komandor – Dzięki nadajnikowi, który umieściłeś u Jinx udało nam się namierzyć bazę Autobotów – że co proszę?! Jakiemu nadajnikowi?!

-Znakomicie. Moja córka powoli zaczyna coś podejrzewać, więc trzeba działać szybko. Zbierz najlepszych żołnierzy i zaatakuj Autobty.

-Oczywiście mój panie.

-Nareszcie zemszczę się za wszystko – Galvatron zaśmiał się w głos – A ten ich mały żółty konus – Bumblebee – będzie żałował, że ze mną zadarł.

Po chwili Shellshock opuścił mostek, a ja po cichu wyszłam za nim. Musiałam jak najszybciej ostrzec Autoboty. Od razu zmieniłam się w odrzutowiec i wyleciałam ze statku. Nie miałam wiele czasu. Być może ich życie leży w moich rękach.

piątek, 20 lutego 2015

Rozdział X - Oczy


Nieopisana radość – kiedy po długim czasie w końcu możemy poczuć dotyk ukochanej osoby.

Stałam na pustyni i czekałam na przybycie Prowla. Trochę się denerwowałam. Musiałam im uwiarygodnić, że jestem Autobotem.  Jeżeli mi się nie uda, będę miała spore kłopoty. Muszę być dobrej myśli.

Po kilku minutach zobaczyłam, że niedaleko otwiera się most kosmiczny. Byłam pewna, że to Prowl. Już po chwili ujrzałam znajomego bota, Ultra Magnusa oraz trzeciego, z białą zbroją z czerwonymi i zielonymi pasami. Szli powoli, Ultra Magnus wyprzedzał Prowla. Starałam przypomnieć sobie imię białego Autobota, bo miałam wrażenie, że go znam. Niespodziewanie znów miałam wizję. Ujrzałam Magnusa oraz nieznajomego, stojących chyba w jakimś hangarze.

-Co ty sobie myślałeś żołnierzu?! – ryknął Magnus

-A no myślałem, że Bulk to z

-Złapie.

Po chwili ponownie wróciłam do rzeczywistości. Boty stały już kilka kroków przede mną.

-Ultra Magnusie, to jest właśnie Jinx – przedstawił mnie Prowl – Jest tutaj od niedawna, ale to Autobot. Jestem tego pewien.

-To się okaże – Magnus podszedł do mnie – Wiesz, kim jestem?

-Owszem. Jesteś Ultra Magnus, przywódca Autobotów. 

-A czy wiesz, czemu zostałem przywódcą – zakładam, że przez urok osobisty.

-Zastąpiłeś Optimusa, który zginął.

-A jak? – jak? Nie mam bladego pojęcia. Pewnie został zabity, ale nie mogę mieć pewności. Niespodziewanie doznałam kolejnej wizji. Zobaczyłam ciemnoskórego mężczyznę oaz wyraźnie młodszą od niego kobietę. Miała krótkie czarne włosy i brązowe oczy. Rozpoznałam w niej tamtą nastolatkę z poprzednich wizji.

-To pewne? – zapytała dziewczyna

-Owszem. Ratchet powiedział, że zrobił to, by na Cybertronie mogło istnieć życie.

-Poświęcenie godne bohatera. Połączyć się z Primusem i oddać własne życie, w zamian za życie całej planety.

Niedługo potem wróciłam do rzeczywistego świata. Nie czekając ani chwili, odpowiedziałam.

-Optimus Prime połączył się z Primusem, by na Cybertronie mogło istnieć życie – Ulta Magnus patrzył na mnie podejrzliwie, ale ja wiedziałam, że mam rację.

-Gratuluję Jinx – odezwał się wreszcie – Witamy w drużynie – bot odszedł, a Prowl podbiegł do mnie i przytulił. Czułam się trochę dziwnie.

-Wiedziałem, że jesteś jedną z nas.

-To miłe, że we mnie wierzyłeś – bot wypuścił mnie z objęć, a po chwili podszedł do nas nieznajomy.

-Cześć Jinx. Jestem Wheiljack.

-Miło mi cię poznać Wheiljack.

-Słuchaj, to może trochę dziwnie zabrzmieć, ale czy my się znamy? – czyli nie tylko ja mam takie wrażenie

-Nie, nie sądzę – Wheiljack posmutniał. Wtedy wrócił do nas Magnus, a niedaleko za nim otworzył się most kosmiczny.

-Autoboty, transformacja i jazda! – wszyscy zmieniliśmy się w pojazdy i wjechaliśmy do mostu. Już po chwili znalazłam się w bazie Autobotów. Sala, w której się znajdowałam, była okrągła i wielka. Chyba ją już kiedyś widziałam. W sali nie stało zbyt wiele botów. Jedynie pomarańczowo – biały medyk, niebieska fembotka, żółto – czarny, niższy bot i zielony, największy z całej czwórki. To był on! To jego widziałam w wizji! Wszystkie Autoboty przyglądały się mi, ale on najbardziej. W zasadzie nie spuszczał ze mnie wzroku.

-Słuchacie – odezwał się Prowl – To jest Jinx, najnowsza członkini drużyny.

-Witaj Jinx – podszedł do mnie żółty i podał mi rękę. Uścisnęłam ją – Jestem Bumblebee.

-Cześć Bee – następnie reszta botów witała się ze mną, jakbym była jedną z nich. Zaraz, w końcu ją udawałam. Tylko ten zielony bot do mnie nie podchodził. Patrzył tylko. Wiedziałam, tak samo jak on, że się znamy i to dobrze. Nie wiedziałam tylko skąd. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, bot drgnął. Następnie wstał i powoli do mnie podszedł. Był już tuż przy mnie. Cofnęłam się o krok. Nie miałam pojęcia, co zamierza zrobić. Zielony złapał mnie za ramiona i spojrzał prosto w oczy.

-Miko? – zapytał z niedowierzaniem – Błagam, powiedz, że to ty. Powiedz, że nie zwariowałem.

-Ale ja nie…

-Wiem, że nie zwariowałem! Poznaję cię po oczach – o co mu chodzi? Czy on myśli, że jestem tą dziewczyną – Zmieniłaś się, ale twoje oczy pozostały takie same. Pełne życia i nadziei.

-Ja naprawdę nie wiem za kogo mnie masz. Jestem Jinx – bot posmutniał.

-Może i rzeczywiście zwariowałem – zaczął odchodzić, ale zatrzymała go niebieska fembotka, Arcee.

-Zaczekaj Bulkhead. Myślę, że masz. Rację – Arcee podeszła bliżej i również mi się przyjrzała – To naprawdę jest Miko .

Miko! Miko! Miko! Dlaczego oni wszyscy mnie za nią biorą?! A co jeśli to prawda?! To mogłoby być jakimś wyjaśnieniem tych wizji, czy raczej tych wspomnień. Dlaczego tylko nie mogę sobie przypomnieć?! No, dalej Jinx. Przypomnij sobie!

Dokładnie w tym momencie wszystko zaczęło się kręcić. Nie mogłam utrzymać się na nogach, więc upadłam na kolana. Czułam jak część wspomnień do mnie powraca. W ich większości był Bulkhead. Przypomniałam sobie nasze pierwsze spotkanie, nasze wspólne wypady, ale i chwile, kiedy myślałam, że go stracę.  Widziałam, jak Ratchet go reanimuje, po zetknięciu z toksenem i walce z Hardshellem. Widziałam też, jak uratował mnie, kiedy utknęliśmy pod ziemią. Pamiętam każdą łzę, każdy krzyk, każde wypowiedzenie jego imienia. Pamiętam też ten dzień, kiedy o mnie zapomniał.

-Bulkhead, wiem, że gdzieś w głębi zawsze będziesz mnie pamiętać – mówiłam do niego – Chcę tylko żebyś wiedział, że nigdy cię nie zapomnę.

***

-Bulkhead – wyszeptałam do dawnego opiekuna – Ja…ja pamiętam – bot uśmiechnął się i mocno mnie przytulił. Tak dawno go nie przytulałam. Miałam ochotę się rozpłakać, ale byłam silna.

-Dobrze jest znów mieć cię z nami – powiedział Wheiljack, kiedy Bulk wypuścił mnie z objęć.

-Też się cieszę, ale na razie udało mi się tylko przypomnieć Bulkheada.

-Spokojnie – odezwał się Ratchet – Jestem pewien, że wspomnienia wrócą w swoim czasie. Musisz im tylko na to pozwolić – uśmiechnęłam się. Byłam szczęśliwa, a jednocześnie zmartwiona. Ojciec nie powiedział mi prawdy. Na pewno wiedział o mojej przeszłości i wiedział dlaczego byłam człowiekiem. Moje zaufanie do niego wisi na bardzo cienkim włosku. Muszę jednak udawać, że wszystko jest w porządku. Może w końcu sam powie mi całą prawdę. Jeśli nie, zmuszę go do tego.

środa, 18 lutego 2015

Wyniki ankiety

Cześć. Zakończyłam już ankietę dotyczącą nowego bloga: Transformers Prime Zagłada.
Oto wyniki:
1.Jakie Autoboty mają pojawić się w opowiadaniu?
Ironchide 23% (3 osoby)
Jazz 92% (12 osób)
Prowl 0% :-(
Catapult 15% (2 osoby)
 
Elita One 62% (8 osób)

Postaram się, by wszystkie boty się pojawiły :-)

2.Jakie wątki chcielibyście w opowiadaniu?
Miłosny 92% (12 osób) ach wy romantycy <3
Akcji 23% (3 osoby)
Psychologiczny 38% (5 osób) ale żeście mnie załatwili :D
Wojenny 23% (3 osoby)
Detektywistyczny 0% znowu :-(

Powiem tylko tyle, że jednak wymyśliłam, że głónym wątek będzie wojenny.

3. Jakie Decepticony powinny się pojawić?

Starscream 77% (10 osób) kochacie go, co?
Megatron 31% (4 osoby) tak tylko dopytam, Megatron czy Galvatron?
Shockwave 8% (1 osoba)
Blitzwing 23% (3 osoby)
Barricade 23% (3 osoby)

4.Czego chcielibyście więcej?
Bitew 23% (3 osoby)
Opisów przyrody 15% (2 osoby)
Zdrad 23% (3 osoby)
Śmierci 46% (6 osób)
Miłości 100% (13 osób) no no no!

Zrobię co tylko mogę,m żeby było jak najwięcej miłości. A co powiecie na miłość po wielu latach rozłąki?

5.Imię dla głównej bohaterki?
Tara 15% (2 osoby)
Rachel 85% (11 osób) myślę, że już wiecie jak będzie się nazywała główna bohaterka ;-)
Ellie 0%
Chloe 0%

6.Czy chcielibyście orzywić Optimusa?
Coż, wszyscy odpowiedzieli, że tak. Obiecuję, Optimus pojawi się w opowiadaniu :-)

7.Jakieś specjalne uwagi co do fabuły lub bohaterów?
Dwie uwagi:
Niech głowna bohaterka waha się pomiędzy dobrą a złą stroną
(może mieć chwilę zawachania)
Niech Prime będzie z Elitą
(myślimy podobnie :D)


Prolog pojawi się 28 lutego, tak jak to było przewidziane. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś uwagi, może do mnie napisać na maila: nikola_2000@o2.pl

Nowy rozdział pojawi się w piątek ;-)
 Pozdrawiam
***Niki***

wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział IX - Wizje czy wspomnienia?

Z góry przepraszam za tak długą przerwę. Miałam w domu trochę roboty i dopiero dzisiaj zabrałam się za pisanie. Rozdział wyszedł dłuższy niż myślałam i mam nadzieję, że wam się spodoba :-) Chcę się jeszcze zapytać, czy będziecie oglądać nowy serial Transformers Robots in Disguise? Ja na razie nie mogę się doczekać, ale jest duża możliwość, że po pierwszych odcinkach z niego zrezygnuję. Napiszcie co wy o nim myślicie ;-)
Miłego czytania


Weź moją przeszłość i weź moje grzechy
Jak pusty żagiel bierze wiatr
i ulecz, ulecz, ulecz, ulecz

I powiedz mi kilka rzeczy ostatnich
I powiedz mi kilka rzeczy ostatnich

Od tygodnia kręcę się po Jasper, ale nadal nie udało mi się spotkać Prowla. Autoboty chyba nie mogą zbyt często wychodzić. Może to ta ich misja jest tak ważna, że nie mają czasu? Muszę się tego koniecznie dowiedzieć.

Postanowiłam, że polecę na miejsce naszego ostatniego spotkania. Może i on będzie chciał spróbować się ze mną spotkać. Zaraz gdy dotarłam na miejsce, usłyszałam warkot silnika. To był on. Podjechał do mnie i zmienił się w robota.

- Cześć Jinx. Widzę, że nie mogłaś się doczekać kolejnego spotkania – przewróciłam oczami

-Chciałbyś, co? Po prostu podziwiałam przyrodę.

-Oczywiście – Prowl uśmiechnął się – Rozmawiałem o tobie z resztą botów – udałam zaskoczenie. Dobrze wiedziałam, że wypapla o mnie reszcie – Muszę sprawdzić czy na pewno jesteś przyjacielem i wtedy będę mógł cię wprowadzić.

-Jej, to wspaniale.

-Powiedz mi coś o sobie – teraz naprawdę mnie zaskoczył – Wiesz, muszę wiedzieć jak wytłumaczyć reszcie kim jesteś.

-Oni raczej nie będą mnie znali.

-I tak musisz mi coś opowiedzieć – westchnęłam – Nie wstydź się Jinx.

-Cóż mogę powiedzieć. Dorastałam na Cybertronie, moja matka zginęła na wojnie, a ojca nie widziałam od kąt nie odesłał mnie z planety. To praktycznie cała moja historia. Nie walczyłam na wojnie, ani nie poznałam żadnego bota. Właśnie dlatego nikt z twojej drużyny nie będzie mnie znał.  

-W takim razie musisz mi jakoś inaczej udowodnić twoją lojalność – no i co ja mam zrobić? Prowl mi ufa, ale reszta nie bardzo. Potrzebuję jakiegoś dowodu.

-Może po prostu dasz mi pogadać z Ulta Magnusem? Jestem pewna, że po krótkiej rozmowie przekona się o mojej lojalności.

-To się da załatwić – uśmiechnęliśmy się do siebie – To…ten…może się pościgamy?  - prychnęłam

-Nie masz ze mną żadnych szans.

-Przekonajmy się – uśmiechnęłam się wrednie

Bot zmienił się w samochód, a ja przybrałam formę motocyklu. Bez żadnych sygnałów Prowl wyprunął przed siebie, jednak szybko nadrobiłam straty. Autobot starał się podjeżdżać mi drogę, ale nie dawałam za wygraną. Niespodziewanie przed nami pojawiła się wielka przepaść. Oboje przygazowaliśmy i wyskoczyliśmy najwyżej jak potrafiliśmy. Kiedy lecieliśmy, Prowl przybrał formę robota, a ja poszłam w jego ślady. Kiedy lądowaliśmy, bot wpadł na mnie i razem przeturlaliśmy się kilka metrów. Śmialiśmy się w niebogłosy. Byłam naprawdę szczęśliwa. Leżałam na Prowlu i wpatrywałam się w niego. Wtedy poczułam dokładnie to samo uczucie, które zawitało podczas naszego pierwszego spotkania. Nie umiałam go nazwać, ale widziałam, że bot czuł to samo.  

Po kilku chwilach otrząsnęłam się i zeszłam z Autobota.

-Jesteś szybki, ale nie wystarczająco.

-Miałem powiedzieć to samo – zaśmiałam się – Masz naprawdę piękny śmiech, wiesz? – zdziwiłam się trochę. Jeszcze nikt mi nie powiedział czegoś podobnego – Dlaczego mam wrażenie, że już cię kiedyś poznałem.

-Nie wiem, ale mam podobnie – Prowl złapał mnie z ręce i przyciągnął do siebie. Dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. Wtedy stało się coś naprawdę dziwnego. Poczułam bardzo silny ból głowy, cały świat zawirował i byłam zmuszona usiąść na ziemi. W pewnej chwili zobaczyłam jakby…wspomnienia? Widziałam dziewczynkę o długich czarnych włosach związanych w kucyki, która żegnała jakiegoś bota. Była przytulona do jego ręki i płakała.

-Miko – powiedział cichym głosem bot – Myślę, że to…- nie wiedziałam co powiedział, bo w tej samej chwili wróciłam do rzeczywistego świata.

Prowl podtrzymywał mnie bym nie upadła i wpatrywał się we mnie z troską.

-Jinx, wszystko w porządku?

-Tak – podniosłam się i wyprostowałam. Znów czułam się na siłach.

-Na pewno? Wyglądałaś jakby brakowało ci energonu.

-Nic mi nie jest – uśmiechnęłam się d Prowla by go uspokoić.

-To…jutro o tej samej porze?

-Wspaniale.

-To do jutra – Autobot zmienił się w pojazd i pojechał przed siebie. Ja przybrałam formę samolotu i poleciałam w stronę statku.  Kim była ta dziewczyna i dlaczego wydawała mi się taka znajoma? Czy to były wspomnienia czy wizja? Nie, to nie mogły być wspomnienia. Przecież nie znam takiej dziewczynki ani Autobota. Muszę porozmawiać z ojcem. Może on będzie znał odpowiedź na to pytanie.

***

Zaraz gdy doleciałam na statek zaczęłam szukać ojca. Tym razem nie było go na mostku. Żaden z żołnierzy też go nie widział. Nie miałam nawet pomysłu gdzie mógłby być. Postanowiłam więc zaczekać na niego w moim pokoju. Niestety po drodze znowu zaczęło kręcić mi się w głowie i byłam zmuszona się zatrzymać. Po chwili ponownie ujrzałam tajemniczą dziewczynkę. Była obok dwóch chłopców. Jeden był wyższy i miał czarne włosy. Drugi zaś był bardzo niski i miał bujną brązową czuprynę. Dopiero chwilę później dostrzegłam, że dziewczyna stoi naprzeciwko mojego ojca.

-Zrób tylko jakiś numer, a mojej twarzy nigdy nie zapomnisz! Nigdy!

Po tych słowach znów się ocknęłam. Czym mój ojciec tak zawinił tej dziewczynie? Na to pytanie tylko on zna odpowiedź.

***

Po kilku godzinach Galvatron wrócił. Zatrzymałam go zanim wszedł na postek i pociągnęłam do pokoju.

-Co się stało Jinx? Jak przebiega operacja?

-Co? Operacja przebiega prawidłowo, ale nie o tym muszę z tobą porozmawiać.

-O czym więc?

-Widzisz – nie do końca wiedziałam co mam powiedzieć ojcu. Mam zapytać prosto z mostu czy raczej powoli opowiedzieć co się stało? – miałam chyba wizję.

-Wizję?

-Tak, bo widzisz…najpierw zrobiło mi się słabo, a potem zobaczyłam nastoletnią dziewczynę i zielonego Autobota, do którego się przytulała. I to nie mogły być wspomnienia, prawda?

-Oczywiście, że nie.

-Ale potem, potem znów ją zobaczyłam. I tym razem ty też się tam pojawiłeś – Galvaton chyba się czymś zaniepokoił – Ona powiedziała, że jeśli coś zrobisz, to nigdy nie zapomnisz jej twarzy. Wiesz kim ona jest?

-Nie mam pojęcia – odpowiedział, ale niepewnym głosem – Może to rzeczywiście jakaś wizja. Teraz wybacz, ale muszę już iść – nie próbowałam zatrzymywać ojca. Wiedziałam, że to nic nie da. Czułam, że ni mówił mi prawdy. Ale dlaczego miał by mnie okłamywać? Muszę się dowiedzieć prawdy. Nie ważne czy z pomocą ojca, czy bez niej. Po prostu muszę.